Dzień 7: Slidell, LA -> Houston, TX -> Sealy, TX

Poprzedniego wieczora na miejsce noclegowe trafiliśmy tradycyjnie – po zmroku. Pierwotnie planowaliśmy spanie na Reast Area przy autostradzie nr 10, ale na miejscu po rozmowie z szeryfem okazało się, że nie możemy tam rozbić namiotu.

Na szczęście paręset metrów dalej był kamping w wersji bez wygód (czyt: tylko toy-toy) i tu bezkosztowo spędziliśmy noc.

Tego dnia pyszne śniadanie zjedliśmy w MC Donaldzie w miasteczku Willow Wood – wybór przymusowy, dostęp do internetu był priorytetem. Przy okazji załapaliśmy się na poranny koncert.

Poprzedniego wieczora na dojeździe do kampingu padł nam napęd prędkościomierza. Mieliśmy jeden w zapasie, który jeszcze przed śniadaniem został wymieniony przy użyciu pożyczonego z warsztatu podnośnika samochodowego.

Dalej międzystanową 10-ką ruszyliśmy na zachód w kierunku Houdson. Trasa była typową przelotówką: śniadanie – tankowanie – jazda – tankowanie – jazda – obiad, tankowanie – jazda.

Dzień był pochmurny, temperatura nie rozpieszczała, dojeżdżając do Houdson obserwując niebo, przygotowywaliśmy się na zmianę aury…

Houdson przywitało nas rzęsistym deszczem. Brnąc w korkach, w padającym deszczu,  po około 2 godzinach udało się przejechać przez metropolię.

Przemoknięci, zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w Sealy. Decyzja była jedna, tani hotel na nocleg: byle sucho i w miarę ciepło, reszta nie miała znaczenia.

9 myśli na temat “Dzień 7: Slidell, LA -> Houston, TX -> Sealy, TX

  1. Pogoda nie rozpieszcza ale co to za niedogodności przy takiej zajawce…..rewelacja pomysł …szerokosci ….

  2. Wielką przyjemność sprawia mi śledzenie Waszej wyprawy. Siedzę przy kawce i oglądam świetne zdjęcia. Wczuwam się w nastój. No i nie muszę martwić się o nocleg 😉

Leave a Reply