Nowe opony ADV

W czerwcu 2020 r. mieliśmy ruszać w kolejną tym razem znacznie dłuższą podróż po  Ameryce Południowej. Już w połowie marca pewnym było, że ten termin będzie niemożliwym do zrealizowania z uwagi na globalną sytuację związaną z pandemią COVID-19. Kiedy zatem wyjedziemy –  ciągle stoi pod dużym znakiem zapytania, na pewno wówczas, kiedy swobodne przekraczanie granic znowu będzie możliwe. Co zatem robimy w tym czasie, kiedy na razie poruszanie możliwe jest jedynie w obrębie granic naszej ojczyzny? Przygotowujemy się do podróży!

W trakcie naszej ostatniej wyprawy po Ameryce Centralnej wielokrotnie przekonaliśmy się że coraz częściej zdarza się nam jeździć odcinkami dróg odstającymi nieco od standardów, do których przyzwyczailiśmy się podróżując po Europie czy USA. Wielokrotnie musieliśmy się zmierzyć z odcinkami dróg o szutrowej (kamienistej lub piaszczystej) nawierzchni. Szosowe opony Dunlop’a model D402, których używamy świetnie sprawdzają się na twardej, drogowej nawierzchni, dając nam komfort przejechania dystansu około 18-20 tyś km na jednym komplecie opon przy mocno obciążonym motocyklu. Sprawa ma się zupełnie inaczej kiedy przychodzi zmierzyć się z luźnymi nawierzchniami szutrowymi. Wówczas przyczepność motocykla drastycznie spada, a jego prowadzenie staje się mocno kłopotliwe. Jedynym możliwym środkiem  zaradczym, który odrobinę poprawiał wspomniany dyskomfort było zmniejszenie ciśnienia w ogumieniu, zwiększając powierzchnię styku opony z nawierzchnią, zyskując jednocześnie nieco na amortyzacji.

Od dłuższego czasu szukaliśmy alternatywnych opon do naszych Dunlop’ów, które lepiej radziłyby sobie w trudniejszym terenie, spełniając jednocześnie wymóg w zakresie indeksu nośności dla mocno obciążonego Harleya. Wprawdzie producenci opon motocyklowych oferują bardzo szeroki wybór różnego rodzaju ogumienia do motocykli, ale musimy mieć świadomość, że w dzisiejszych czasach standardy wielkości kół w motocyklach są nieco inne niż było to 25 lat temu. W związku z tym znalezienie opon o średnicy 16” innych niż szosowe staje się nie lada wyzwaniem.

Trochę przypadkiem udało się natrafić na oponę, która wydaje się spełniać nasze dość restrykcyjne kryteria, a więc index 73H (Dunlop 402: 74H) pasującą rozmiarem: 130/90-16 (przód i tył – to ta sama opona) i mają agresywny-kostkowy bieżnik, którego nie powstydziłby się producenci czołowych marek motocykli Adventure. Bates Baja 90 to opona, którą wg specyfikacji i na zamówienie W&W Cycles, wytwarza w Niemczech Heidenau. 

Choć, jak się okazuje, opona ta jest już obecna na rynku od kilku lat, nie znaleźliśmy w sieci opinii na ich temat jak sprawdzają się w ciężkich turystykach Harleya. Pozostało zatem przekonać się empirycznie jak to będzie i na jaki maksymalny przebieg możemy liczyć. Końcem maja przyjechał do nas komplet nowych opon, które zostały założone od razu. Razem z nowymi oponami koła zostały wyposażone w system TPMS odpowiedzialny za monitoring ciśnienia i temperatury powietrza w oponach, dla pełnej świadomości i kontroli jak będą zachowywać się nasze nowe kapcie w trakcie ich eksploatacji.

Tu nadmieniam, że naszym zdaniem TPMS jest wyposażeniem niezbędnym i koniecznym dla moto-podróżników i nie ma tu grama przesady. O TPMS i jego wskazaniach jeszcze wspomnimy pewnie niejednokrotnie.

Pierwsze kilometry i pierwsze, nowe wrażenia: na szutrze można pewnie prowadzić z prędkością na jaką pozawala zawieszenie i własna świadomość! Motocykl prowadzi się pewnie, a poczucie uciekającego przedniego lub tylnego koła praktycznie nie istnieje! Wow! 

Dalej asfalt – suchy… jest nieco głośniej – nic dziwnego to w końcu kostka! …do prędkości 120 km/h ciągle jest ok! Motocykl nadal dobrze się prowadzi: na prostej i na łukach, nawet na tych ciaśniejszych. Mniej komfortowo zaczyna się robić, gdy prędkość wzrasta powyżej wspomnianych 120 km/h i nie mamy tu na myśli walorów akustycznych, ale przede wszystkim jezdnych. Przednie koło zaczyna wpadać w tzw. „shimi”, a drgania robią się na tyle uciążliwie że odpuszczenie manetki jest jakby odruchem bezwarunkowym. Podejrzewam że dla znawców tematu jeżdżenia na „kostkach” nie piszę tu niczego odkrywczego, dla mnie jednak to swego rodzaju novum. Dotąd jeździłem wyłącznie na szosówkach.

I jeszcze „dwa” słowa o wskazaniach TPMS’u (jazda solo). Ciśnienie w napompowanych oponach do normatywnych wartości: 2,5 (przód) i 2,8 (tył) barów już po przejechaniu pierwszych pięciu kilometrów rośnie zależnie od temperatury otoczenia i obciążenia pojazdu: odpowiednio o około 0,2 i 0,3 bara, temperatura gazu wewnątrz opon wzrasta odpowiednio o 10 i 15 st C względem temp „zimnych” opon. Zatem różnice są dość duże. Jakie wnioski? Ano takie, że należy pompować nieco mniej, niż zalecane normatywne wartości bo i tak po rozgrzaniu opon pojedziemy na właściwym ciśnieniu. Na temperaturę wpływ mamy niewielki…

To pierwsze wrażenia. Jazda w dwie osoby z ciężkim bagażem, kamieniste i piaszczyste dukty, leśne ścieżki, błoto, przekraczanie rzek… Testy trwają.  CDN…

Leave a Reply