Dzień 11: Agua Buena, S.L.P., MX -> Xilitla, S.L.P., MX -> Bernal, MX

Poranna kąpiel pod wodospadem była wręcz obowiązkową ! – orzeźwienie przed czekającą nas górską trasą wręcz wskazane (tym bardziej że nie mieliśmy ze sobą kawy).

Taki transport jest rzeczą naturalną i powszechną w Meksyku.

Pierwszą atrakcją turystyczną tego dnia był Surrealistyczny Ogród Edwarda Jamesa.

W Las Pozas, Xilitla, ukryty w samym sercu meksykańskiej dżungli, w otoczeniu gór Sierra Madre, licznych plantacji kawy i trawy cukrowej znajduje się tajemniczy ogród stworzony przez ekscentrycznego angielskiego poetę, artystę, mecenasa surrealizmu i miłośnika natury – Edwarda Jamesa.

W 1947 r. James kupił ponad 30 hektarów ziemi w pobliżu niewielkiego miasteczka Xilitla położonego w górach Sierra Madre Oriental. W pierwszych latach, w swojej posiadłości Poeta, obok lokalnej roślinności, hodował głównie orchidee, aż do roku 1962 kiedy Meksyk nawiedziła niespotykana w tym rejonie fala mrozów, która zniszczyła większość jego upraw. W konsekwencji tych wydarzeń pojawiła się koncepcja stworzenia czegoś bardziej trwałego – ogrodu rzeźby.

James tworzeniu „Las Pozas”  (taką nazwę w międzyczasie zyskała i funkcjonującą do dzisiaj jego posiadłość) poświęcił praktycznie całe swoje życie. Projektował i wznosił przedziwne rzeźby z betonu inspirowane egzotyczną roślinnością oraz założeniami surrealizmu. Idea ta pochłonęła go tak bardzo, że wyprzedał część swojej bogatej kolekcji dzieł sztuki, aby finansować wynajmowanie lokalnych rzemieślników, których przy budowie ogrodu pracowały dziesiątki.

Finalnie powstało 36 różnych rzeźb i konstrukcji przedstawiających kwiaty (głównie orchidee), drzewa, pałacyki, świątynie, schody prowadzące do nikąd, dziwne wieże itp.

Jako ciekawostkę należałoby wtrącić, iż w jednym z wodospadów „Las Pozas” kąpał się nago Salvador Dali 😉

Po zwiedzaniu magicznego ogrodu mieliśmy przed sobą górską trasę do miasteczka Bernal.

Trasa była widokowa, ale w związku z tym nie łatwa, z poziomu około 200 m.n.p.m momentami wjeżdżaliśmy na ponad 2500 m.n.p.m.

Na miejsce dotarliśmy tuż po 6:00 PM. Na noc zatrzymaliśmy się przy hotelu ale spaliśmy pod namiotem – ot taka opcja budżetowa w Meksyku 🙂

Wieczorkiem spacerek na jedzonko i zwiedzanie miasteczka…

Trafiliśmy to takiej rodzinnej knajpki…Przy składaniu zamówienia ubaw był po pachy i dla nas i dla dziewcząt przygotowujących jedzenie 🙂

…chwila „wstydu” ale było przepysznie!

…na koniec jeszcze koncert na ryneczku – skład zmieniał się bardzo dynamicznie, co rusz ktoś nowy przychodził i włączał się do wspólnego muzykowania.

18 myśli w temacie “Dzień 11: Agua Buena, S.L.P., MX -> Xilitla, S.L.P., MX -> Bernal, MX

    1. Ponieważ oba wspomniane przez Ciebie języki są u nas na tym samym poziomie, nie mamy dylematów przy wyborze. Jak zwykle najbardziej niezawodnym językiem jest 👍👌💪👋🤝👉😜

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s